Wpis organizacyjny

Pod tym wpisem proszę komentować wszystko co nie jest częścią fabuły.

Uwagi, dopowiedzenia, zapytania o stan fabuły i wszelkie inne tematy niezwiązane z grą czy jakiś off-topic.

Dzięki temu utrzymamy treść fabularną na wysokim poziomie, wolną od niepotrzebnych wstawek i komentarzy.

Udanej gry!

Hilldaria - część I

(Tragiczny Romantyk) Wyjątkowo piękny dzień nastał dziś w Hilldarii. Pomimo, że dziś piątek trzynastego jak na razie nie wydarzyło się nic smutnego prócz paru porwań, nocnego pożaru żłobka i afery korupcyjnej w gazetach. Dzisiejszy dzionek zapowiada się doprawdy spokojny i miły, słońce świeci, ptaki śpiewają. Podobno w karczmie dzisiaj przecena na piwo! Za każdy litr suchar gratis.

(Glek) ... Line, mówiłem Ci tyle razy! - wskazał palcem na literę Z, zapisaną na sporym pergaminie przymocowanym na ścianie. - To jest Zet! Zzzzzzzz! Powtórz! - krzyknął w stronę jasno włosego młodzieńca

- Zyyyyyy.. Zzzzzzzz!- odpowiedział chłopiec.

- No i zapamiętaj to raz na zawsze... amm no dobrze miłe państwo, koniec na dziś.

Więcej...

Hilldaria - część II

(Limenhu) Zadziałał niczym zwierzę, nie myślał. Kiedy tylko drobna dłoń opadła na jego ramię, obrócił się, jednym ruchem wyciągając sztylet i opierając ostrze o pierś kobiety, drugą ręką chwytając ją za fraki i szybko posyłając jej plecy na ścianę jakiegoś budynku. Jego się nie dotykało.

- Nie. Zachodź. Mnie. Jasne? - dopowiedział niewyraźnie przed jej nosem, puszczając ją i chowając ostrze do pochwy. - Mam robotę.

(Nirameja) Ostrze oparło się o.. pierś? A właściwie o grubą warstwę bandażu, zapomniała jej zdjąć i miała nadzieję że nie będzie pytał skąs ta prosta sylwetka i gdzie uciekły jej walory. Materiał bandażu delikatnie wystawał i zsunął się nadal pokazując dekolt, dlatego czuła się nieco bezpieczniej. Jakby dowiedział się że udaje mężczyznę to nie byłoby ciekawie. - Trochę.. delikatności, jestem kobietą.. - Mruknęła i dodała po chwili. - Jaką?

(Limenhu) Nie miał czasu na spostrzegawczość, nie dostrzegł nic podejrzanego. Bo czego miał się spodziewać po kobiecie aż za często pojawiająco się w porcie?

Więcej...

Hilldaria - część III

(asghan) - Kurde. A chciałem się jeszcze przejechać. - Westchnął, wskazując pękający lód i zaczął wracać w stronę miasta.

(Jatutylkospamie) Cały poprzedni dzień spędził na treningu strzelania. Szło mu to topornie, ale uznał że kusza może mu się kiedyś przyda. Podczas ostatniej walki był prawie bezużyteczny.

(Gastly) Poprzedniej nocy udał się tak jak powiedział - do miasta. Akurat trafił na wymianę straży, więc nie musiał szarpać się z żadnym okutym w zbroję osiłkiem. Po prostu prześliznął się i skierował od razu w stronę studni na rynku. Minął kilka zapalających się świateł w domach, prawdopodobnie z powodu rannej pobudki do pracy. Kiedy znalazł się już przy pięknie ozdobionej studni - wyciągnął fiolkę z kieszeni i wylał fioletową zawartość do wody znajdującej się w obiekcie. Nie miał na celu nikogo zabić, jeszcze nie. Mikstura ta wywoływała halucynacje w przypadku reakcji organizmu na mocny stres i strach. Shaal'Zad przemyślał dokładnie swoje plany i wiedział, że masowe śmierci w mieście byłyby czymś co zaraz by odnotowano, a tak - podczas kolejnego ataku latających maszyn część ludności będzie sparaliżowana, lub zadziała na niekorzyść własną. Mag odwrócił się i powłócząc swoją szatą po ziemi wyszedł przez bramę. Straż nie pytała się już po co i dlaczego, gdyż na niebie można było zauważyć już świtanie. Skierował się do swojej jaskini.

Więcej...

Hilldaria - część IV

(Subject Z) Sahir spędzał chłodny wieczór na terenie parku rozkoszując się świeżym powietrzem i powoli przygotowując świeży tytoń. Westchnął ciężko zastanawiajac się jaki powinien być jego następny krok. Chyba najpierw powinienem coś zarobić ..

(Karagni) Nie spodziewała się, że mimo wszystko noc spędzi w karczmie. Z głową na ladzie i kończynami powyginanymi pod dziwnymi kątami. Wyprostowała się słysząc jak kilka kości wraca na właściwe miejsce. Od razu wetknęła rękę do torby w poszukiwaniu sakiewki. Była i to nawet w nienaruszonym stanie. Wstała i rozejrzała się wokół, budynek ciągle nosił ślady pożaru, czyli to faktycznie nie był sen. Odwróciła się na pięcie i ruszyła do jeszcze stojącego wyjścia.

Więcej...

Hilldaria - część V

(Karagni) Obudziła się leżąc oparta o drzewo. Przy jej nogach dogasał żar wczorajszego ogniska. Rozciągnęła się i rozmasowała bok. Nie lubiła nocować na ziemi. Wstała i powędrowała w stronę strumienia.

(Jatutylkospamie) Draco postanowił przeszukać domniemanego dowódce. Poza sakiewką znalazł też list. Niemal krzyknął z szczęścia. Było to zaproszenie do Red Rose. Uradowany mag z uśmiechem na ustach odrąbał głowę. Była mu ona potrzebna jako dowód w sprawie. Zapakował ją do worka i zebrał się do drogi.

(Nirameja) Jatutylkospamie: Z worka obficie płynęła krew, dlatego też poplamiłeś sobie większą część spodni krwią ofiary. Zobaczyłeś to dopiero gdy byłeś w środku drogi, a to pech. Lepiej żebyś nie natrafił na jakiegoś strażnika, bo będziesz miał mały problem.

(Jatutylkospamie) - Krew. Cholera. - Zapomniał by jakoś zabezpieczyć głowę, to to teraz miał problem. - Przydałby się jakiś strumień. Albo nowe spodnie. - Powiedział sam do siebie.

Więcej...

Hilldaria - część VI

(Limenhu) Nie wrócił tej nocy do karczmy. Szlajał się po mieście, wreszcie znajdując legowisko zaraz przy bramie miejskiej; w najbiedniejszej dzielnicy. Obiecał pomóc staruszkowi, więc ten odwdzięczył mu się kawałkiem podłogi i nędznej narzuty, którą mógł się przykryć. Rano czekała na niego owsianka z miodem; rarytas. Skinął tylko głową w wyrazie podzięki, mimowolnie krzywiąc się. Dalej go bolało, ale jednak jego magia w jakiś sposób przyśpieszała proces regeneracji. Nie czuł już się jak zbity pies, a jak uderzony pies. A każdy wiedział, że ulicznych kundli się nie biło.

- Co mam zrobić? - zapytał zaraz po tym, jak rękawem otarł resztki jedzenia znajdującego się na jego ustach. Nie prosił o czystą wodę, zapewne takiej by nie dostał. Za to został obdarowany rozrzedzonym piwem, które - bądź co bądź - i tak przyniosło ze sobą miłe wspomnienia.

- Pójdziesz do dzielnicy portowej i zaniesiesz to... - zaczął mówić staruch, a Elmo wysłuchał go dokładnie. Nie chciał wyjść na oszusta, kiedy był w stanie, dotrzymywał przyrzeczeń. Jednak ta część miasta, nie była mu zbytnio na rękę. Takiego nagromadzenia skurczybyku nie mógł odnaleźć w żadnej innej. A szukał często i wytrwale.

- Dziękuję - odparł na wychodne, kiedy otrzymał wszystkie wytyczne i paczkę owiniętą zgrabnie w szmatę nieprzemakalną. Już nieraz się zastanawiał; z czego ona była zrobiona? Pergamin przesiąkał raz-dwa, a na skórę mu to nie wyglądało. No cóż. Chyba pozostało mu tylko żyć w niewiedzy.

Więcej...

Hilldaria - część VII

(Limenhu) Tym razem skierował się prosto do karczmy. Nie krążył, nie zbaczał z drogi; parł uparcie do przodu, wreszcie znajdując upragnione miejsce spoczynku. Nie zwrócił uwagi na niemrawe przywitanie karczmarza, ani na nerwowe spojrzenia kelnerki. Nie widział nic, po prostu był zbyt zmęczony.

- Flint, kładź się spać - mruknął, otwierając drzwi do pokoju. Nie podobało mu się to, że siedziała, ale miał to teraz gdzieś. Nawet nie ściągnął butów, legnął po prostu na łóżko, nie interesując się tym głupim światem.

(Sasphirkaxd) Z uwagą prześledziła wzrokiem ścieżkę od drzwi do łóżka przebytą przez brata. - Nie chcę. - powiedziała jakimś takim nieswoim głosem, po czym zaskoczyła na ziemię i sprawnie odwróciła się na pięcie twarzą do rozmówcy. - Gdzie byłeś?

(Limenhu) - Dzisiaj, wczoraj... czy cztery dni temu? - Ziewnął, zamykając oczy i kładąc sobie dłonie na brzuchu. W jego głosie dało się usłyszeć kpinę, a jakże. Jednak on nie robił tego dla siebie, wszystko było dla niej. Tylko dla niej.

Więcej...

Hilldaria - część VIII

(Gastly) Lisz ciągle siedział w swojej jaskini, od bardzo dawna już nie wyszedł w nocy na swoją rytualną przechadzkę. Od kilku dni układał w głowie wciąż niedopracowany plan w którym najzwyczajniej w świecie miał przeprowadzić atak na karawanę z miasta. Podobno miały znaleźć się w niej również powozy z ważnymi osobistościami.

(Jatutylkospamie) Karczma wciąż nie nadawała się do użytku. Co prawda bar już działał, lecz Draco potrzebował pokoju. Potrzebował chwilę spokoju by opracował dalszy plan. Usiadł na ławce i zdjął marynarkę. Było na nią stanowczo za ciepło. Położył ją tuż obok siebie. Do podróżniczego kubka nalał trochę wody i umieścił nań igłę. Coś wskazuje... Draco spojrzał w niebo. Północ będzie naprzeciwko mnie. A igła wskazuje południowy wschód. Czyli coś jest w niej magicznego.

Więcej...

Hilldaria - część IX

(Kirr) Obudził się na ławce w parku. W zasadzie zrobił to strażnik, bo myślał że mag dostał udaru. - Nie, nic mi nie jest. Już sobie idę. - Powiedział i szybko się zerwał z ławki. Nie czekając na jakąkolwiek reakcje zbrojnego ruszył szybkim krokiem przed siebie. Nie wiedział co ze sobą począć. Wędrował tak po mieście.

(Olaice) - Jesteś niereformowalny - skwitowała zabierając torbę spod krzesła. Pozamykała nieliczne okna i skierowała się do wyjścia.

(Limenhu) Nie odpowiedział. Uśmiechnął się tylko, wychodząc razem z nią, z tej nieszczęsnej biblioteki. Dopiero wtedy postanowił się odwrócić i zagaić:

- To gdzie teraz, bibliotekarko?

(Olaice) - Nie mam pojęcia - wzruszyła ramionami. Poprawiła wstążkę na warkoczu.

Więcej...