Hilldaria - część IV

(Jatutylkospamie) Chwycil wlocznie z stojaka i wybiegl na zewnatrz. Zaskoczyl swoja obecnoscia lucznika. Szybko cisnal w niego oszczepem. Wydarl sie przerazliwie na caly oboz. Ruszyl biegiem w kierunku przeciwnika. W pogotowiu trzymal iluzje.

(Limenhu) - Czyli jak pomyślę o t... kimś w łóżku, to się znajdę obok tej osoby? Skąd to coś będzie wiedzieć, do jakiej dziewuchy mam trafić? - Porównanie z kobietą wydawało mu się na miejscu. Zwłaszcza, że musiał odgrywać gościa, który nie boi się niczego.

(Olaice) - Musisz wcześniej znać materiał z którego jest pościel, żeby go poczuć, poczuć zapach tej osoby, jeśli w pokoju jest ciemno, to jest łatwiej...

(Limenhu) - Czyli tak jak teraz? Mam cię dotknąć, powąchać i następnego wpadam na poranne jedzenie? - zapytał, mimowolnie czując, jak na twarzy wyskakuje mu cień uśmiechu.

(asghan) - No, pora się zabawić. - Wyszarpnął zza pasa topór i ruszył w kierunku następnego przeciwnika. Z namiotu obok wychodził jakiś młody, na oko 19-letni mężczyzna z mieczem. Tangata nie zdążył się mu przyjrzeć, bo przejechał mu po twarzy toporkiem, a ten padł na glebę. Przestąpił nad ciałem. Obóz nie był zbyt duży - łucznicy przeciwnika nie mieli się za bardzo gdzie schować.

(Olaice) - Najłatwiej byłoby teleportować się do czyjejś szafy - ciemno, miękko, pachnie naftalina... Wyobraź sobie, wychodzisz z szafy a tam ktoś siedzi nago i... maluje lawendowe pola na komodzie - zamrugała zaskoczona swoimi słowami. - To byłoby okropne.

(Devs) Dosiadł konia i wyjechał ze stajenki. Strażnicy już nie blokowali jego drogi, więc spokojnie zaczął jechać galopem w stronę bramy.

- Oby to się opłaciło, Heldrik... - pomrukiwał sobie pod nosem.

W pewnym momencie coś niesamowicie głośno się wydarło. To jeden ze strażników. Koń galopował wprost na niego.

Trzask, prask i chłopa nie ma.

(Limenhu) - Cóż. Jesteś pewna, że nie dostałaś tam w głowę? - zapytał. Pewnie by dodał więcej, gdyby nie to, że znowu pociemniało mu przed oczami. Niestety, nie tylko na tym się skończyło. Jakaś niewidzialna siła popchnęła go na regał, zarzucając kilka książek i Elma na ziemię. - Nieźle się bawimy - wysapał, ze zdziwieniem patrząc na krew zbierającą mu się w ustach.

(Olaice) - Głupek - skomentowała. - Pozwól mi opatrzyć te zebra i odprowadzić się do domu. Zaraz tu zdechniesz - zganiła go.

(Limenhu) - Czytaj mi dalej, bibliotekarko - wymruczał bez przekonania, poprawiając swoją pozycję. - Tu jest całkiem wygodnie, dosiądziesz się?

(Jatutylkospamie) Dobiegl do swojego przeciwnika. Zablokowal pierwszy cios i wyprowadzil kontruderzenie. Nie trafil jednak w odsloniete cialo. Poslal wiec w przeciwnika kule czarnej energii. Ten zaczal krzyczec w nieboglosy, a po chwili padl blady na ziemie.

(asghan) - Skubany. - Wydyszał. Stał już obok następnego przeciwnika. Sprawę trzeba było załatwić szybko, bo na takim polu bitwy nie można pozostawać w bezruchu. Błysnął przeciwnikowi przed oczyma jasnym płomieniem, a gdy ten odruchowo mrugnął i się wystraszył, Tangata zbił jego miecz toporem i wślizgnął się bliżej, by wbić mu sztylet w brzuch. Szybko odepchnął ciało i rozejrzał się po polu bitwy.

(Jatutylkospamie) Ku Draco zaczelo biec trojka ludzi. To stanowilo juz pewien problem. Obrocil sie i wbiegl do namiotu. Pochwycil kolejna wlocznie ze stojaka i nadzial ja najblizszego wroga. Nastepnie wybiegl z namiotu.

(Devs) Wyjechał już z obozu i przyspieszył odrobinkę.

- Oby ten ich dowódca się stamtąd wydostał na czas... phi, na pewno już spieprzył tyłami.

(asghan) Na oko jeszcze z dziesięciu zostało. Ugh. To zaczyna być męczące. Spróbujmy czegoś innego. Tangata machnął ręką, a z ziemi pod jednym z pozostałych łuczników wystrzelił kolec, przebijając jego goleń i chwilowo likwidując. W tym samym czasie z drugiej strony nadleciała w jego kierunku strzała. Poczuł prujący się materiał gdy przeszła mu obok ramienia. Skoczył w kierunku tego ze strzelców, który nie wył właśnie z bólu.

(Jatutylkospamie) Tego liberala ktory pierwszy wybiegl z namiotu czekalo ostrze miecza. Nastepnie mag odskoczyl w tyl i czekal na nastepnego. Ten dosc szybko zaatakowal. Ashbringer stworzyl iluzje ciosu padajacego od lewej strony. Gdy przeciwnik probowal zablokowac czarny mag zaatakowal cieciem przez caly tors.

(asghan) Tangata bał się używać magii ognia w lesie, nie chciał przypadkowych pożarów, ale zaklęcie wzmacniające raczej nie zaszkodzi - toteż podpalił sztylet i pchnął nim w stronę strzelca, który stał już z wyciągniętym mieczem. Chociaż przeciwnik zbił atak, iskry sypnęły, parząc mu dłonie. Tangata ciął raz jeszcze, tym razem z drugiego ramienia toporkiem - znacznie trudniejszy do zablokowania cios bez tarczy. Strzelec dostał prosto w klatkę piersiową, plunął krwią i osunął się na glebę.

(Jatutylkospamie) Dobil obu ludzi i ruszyl w strone namiotu dowodcy. Po drodze strzala trafila niecaly metry od niego. Mag zlokalizowal przeciwnika. Stal okolo 10 metrow od niego. Draco schowal sie za namiotem i stworzyl iluzje samego siebie. Ta pobiegla na przeciwnika, a orginal obiegl go, korzystajac z nieuwagi lucznika.

(asghan) Podbiegł do niego jakiś mężczyzna z toporem. Tangata nałożył ochronną barierę z kamienia na swoje kolano, wyminął atak przeciwnika i pociągnął go w dół, wbijając ówcześnie wzmocnione kolano w żołądek mężczyzny i sztylet w jego kark.

(Jatutylkospamie) Zolnierz nie wiedzial gdzie strzelac. Ze strachu puscil cieciwe. Strzala przebila iluzje, a ta sie rozproszyla. W tym momecie padl cios od gory. Traful czesciowi w kark. Mag rozejrzak sie po okolicy. Ostalo sie niewielu, spora czesc ludzi po prostu uciekla. Chwycil patyk z ogniska i rzucil go w namiot dowodzenia. Czekal az ktos z niego wybiegnie. Nie mylil sie. Dobrze uzbrojony mezczyzna wybiegl z ognia.

(asghan) - Haa. Ale sieczka. - Westchnął i oparł się na jakiejś palisadzie. Jego sojusznik mierzył się na wzrok z jakimś dryblasem, a obok płonął namiot. - No dobra, skoro palimy to palimy. - Pokiwał głową i cisnął kamienną szpicą w ostatniego stojącego strzelca. Ta zatopiła się w jego piersi po czym wystrzeliła w stosunkowo niewielkim wybuchu, paląc nieszczęsnemu twarz i odbierając życie.

(Jatutylkospamie) Odskoczyl przed pierwszym ciosem. Ostrze przeciwnika pokrylo sie ognista powloka. Draco odbiegl pare metrow i chwycil wlocznie. Gdy liberal go dogonil Ashbringer pchnal bron drzewcowa w kierunku przeciwnika. W tym momecie pokryl miecz gruba czarna powloka i uderzyl od dolu. Trafil, gleboko raniac wroga. Czarna powloka dodatkowo zaczela trawic cialo.

(Devs) przerywnik :O Wymordujta ich sobie

aaaaaalboo nie.