Linda Maryet

Sasphirkaxd

  • Nick: Sas

  • Imię i nazwisko: Linda Maryet

  • Pseudonim: Flint

  • Wiek: 18

  • Magia: Magia wody i umysłu

  • Ekwipunek: Plecak podróżny, manierka z wodą, łuk kołczan, dwa noże i kilka pomniejszych drobiazgów…

  • Umiejętności: Walka bronią dystansową, po części nożami, gotowanie, rysowanie i ogólnie większość robótek wymagających talentu manualnego

  • Wygląd: Linda jest ni to wysoką, ni niską dziewczyną, o długich popielatych włosach, dużych szaro-zielonych oczach i nadal jeszcze pucołowatej twarzyczce. Gdyby nie fakt, że jej buzia wygląda tak dziewczęco, mogłaby być brana za niewyrośniętego chłopca. Trzeba wiedzieć, że ubiera się w trochę za wielkie ciuchy, zwykle otrzymane w spadku po Louisie, gdy ten już z nich wyrośnie. Standardowym zestawem są bojówki podwinięte trochę w kostkach i koszula, w ten sam sposób przykrócona na rękawach. Na to zarzuca płaszcz. Na nogach zaś nosi buty wojskowe, o dziwo, w jej rozmiarze. A na głowie czerwono- czarną chustę przytrzymującą grzywkę.

  • Historia: Świat przywitał się z nią zbyt dużą ilością światła, dziwnych głosów i ciepłem matczynego ciała. Właściwie nie zapamiętała niczego więcej do chwili, aż nie pojawiła się przy niej druga osoba. I nie, nie był to ojciec. Właściwie nigdy go nie poznała. Ale to jej nie przeszkadzało, bo zastąpił jej go o dokładnie dwa lata starszy brat, Louis. Właściwie, kiedy jej rodzicielka przestała mieć siły, by się nią zajmować, stał się także powiernikiem jej sekretów i najlepszym przyjacielem. Poświęcał jej niemal cały swój czas, dzięki czemu bardzo się z nim zżyła. Więc, jak się było można spodziewać, gdy matka umarła, on przejął nad nią całkowitą opiekę. Nie zostali w domu, bo nie mieliby za co żyć, przynajmniej tak przyjmował jej towarzysz, a ufała mu bezgranicznie. Musiało więc tak być. Błąkali się po świecie, przyjmując rozmaite zlecenia, i co najważniejsze – ucząc się. Tych podstawowych czynności, jak pisanie , czytanie, ale też trudnej sztuki złodziejstwa i odkrywania własnej natury. Gdzieś w międzyczasie udało jej się nabyć łuk i nauczyć z niego strzelać. Gwoli ścisłości, nie zawsze udawało im się przesypiać noce pod dachem, a puste brzuchy były niemal normą, więc nauka polowania na pomniejsze zwierzątka wydawała się koniecznością. Gdy ukończyła piętnaście lat, Louis zaciągnął ich do pracy na statku. Zapewne to przeważyło na ich dalszych losach. Nie wiadomo, czy to dobrze, czy źle, ale wylądowali w Hildarii. Miejsce, zdawało by się takie, jak każde inne, jednak w jakiś sposób odnalazła w nim namiastkę domu. Być może dlatego, że odrobinę przypominało jej rodzime okolice, a być może to tylko pozory i tworzył je tylko jej brat.

  • Chowaniec: Ośmionogi, włochaty milusiński. Za pierwszą parę odnóży służą mu krótsze, chwytne łapki. Ma też niemal nieproporcjonalnie duże oczy w stosunku do reszty ciała. Poza tym, wygląda jak zwykły ptasznik. Z tym, że potrafi przekazywać proste komunikaty za pomocą myśli. A na imię ma Mike.


Komentarze (1):


Nirameja
14 maja 2016, 02:13

@Limenhu: @Sasphirkaxd: Akceptuję obojgu, miłej gry.